O potrzebie krytyki – idea bloga

Krytyka – po takielunku kultury z nożem w zębach. Wstępniak

Łódzka kultura potrzebuje krytyki. Próbę osądzenia łódzkiej kultury (źródła naszych cierpień) traktujemy jako rodzaj interwencji publicznej. W tekstach, które będą w tym miejscu publikowane próbujemy ożywić zapomnianą formułę krytyki, zastąpioną dziś mdłą „publicystyką kulturalną”, powierzchowną i stroniącą od ostrych ocen.  

Krytyka w swej pierwotnej postaci była heterogeniczną mieszaniną stylów, postaw i poetyk. Zajęcie pozycji krytycznej pozwalało na daleko idącą swobodę i niekonwencjonalny tryb wypowiedzi – niestroniący od środków satyry i pamfletu, a także obejmujący, na zasadzie „transcendentalnego buffo” (Schlegel!), sam ekskurs teoretyczny. Krytyk mógł się dawniej pojawić pod postacią myślącej, dyskutującej jednostki, kogoś nienależącego do „kasty specjalistów”, ale wyrażającego własne zdanie i – co najważniejsze – wyrażającego je publicznie. Odkąd krytyki w tej formie zabrakło, debata w sferze publicznej straciła swój smak.

Tak, krytyka jest dziś łódzkiej kulturze potrzebna – jak tlen każdemu z nas. Potrzebna jest z kilku powodów.

Po pierwsze dlatego, że wszelkie próby merytorycznej dyskusji o kulturze są w Łodzi zakrzykiwane przez klientelę (w sensie: sieci układu interesów i zależności finansowych) strupieszałych instytucji. Jeżeli ktoś dotąd zabierał głos w tej materii, to byli to wyłącznie apostołowie skrachowanych artystów, dyrektorów, kuratorów…

Po drugie dlatego, że krytyka to polemiczna kontynuacja dialogu, tyle że prowadzona innymi środkami. Dialogu z głuchymi na argumenty, którym trzeba w tej sytuacji pokazać, że ich upór wynika z tego, co mają za uszami (interesy, towarzyskie uwikłania, ideologiczne fiksacje). W takiej sytuacji zasadne są argumenty ad personam, które pozwalają wydostać się z pułapki krytyki połowiczej czy pseudokrytyki (krytycyzmu z ograniczoną odpowiedzialnością), związanej z nakazem trzymania się ról zawodowych, społecznym konformizmem i pychą cechową „zawodowców”. Dlatego, Drodzy Czytelnicy, przyznajemy sobie sami prawo do większej łobuzerii, do pirackiego skakania po takielunku kultury z nożem z zębach, lecz bez opaski, na choćby jednym z oczu :).

Po trzecie chodzi o to, by uświadomić szerokiej publiczności cynizm niektórych ludzi odpowiadających za instytucje kultury, ludzi, którzy są na tyle inteligentni, że znają i rozumieją merytoryczne argumenty przemawiające za zmianami, ale je odrzucają, gdyż pozostają beneficjentami obecnej sytuacji. Leśne dziadki, profesura uczelni artystycznych czerpie korzyści ze stanu zapaści kultury w Łodzi, nie chce konkurencji, bo dzierży rząd dusz (albo kasę), wydeptała własne ścieżki i znalazła dojścia w dworskiej, urzędowej kamaryli – i nic nie jest tym ludziom bardziej na rękę, niż zachowanie tego miałkiego status quo. Takiego przeciwnika, jak słusznie pisze Peter Sloterdijk, należy zajść od flanki, „odsłonić go i zdemaskować jego zamiary”. Jeżeli bowiem krytyk nie ma względu na osoby, to kierując wzrok tam, gdzie coś w kulturze woła o pomstę do nieba, widzi tylko dwa rodzaje zła: ludzką nieudolność lub po prostu złą wolę.

Paweł Chruściel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s